żeby nie zniknąć
człowiek wyrasta z miejsc, jak ze zbyt ciasnych ubranek.
Magiczne Miasto otula smog, Magiczne Miasto stoi w korkach.
a ja nie bywam już na Rynku. nie włóczę się. nie zachwycam.
no chyba że przyjadą goście. wtedy tak. wtedy jestem turystką.
zwiedzam kolejne knajpki. zwisam z mostu.
potem pasta, kawa, wino, muffinki.
wynajduję wtedy piękne miejsca. i nastroje.
bo na co dzień to nawet nie mam kiedy iść na Krupniczą.
żeby kupić kalendarz na kolejny nowy rok.
w myślach żegnam się ze starym mieszkaniem.
nie mieszkam tam już tyle lat, i nic tak naprawdę nie jest już tam moje.
może z wyjątkiem książek. i kubków do kawy.
nawet niespecjalnie je lubiłam.
ale jednak.
będę tęsknić za powrotami z knajp i ze studniówek (ściągałam buty już na klatce schodowej i dalej szłam boso, piąta rano)
za widokiem z balkonu (kontury dachów i drzew na tle zachodzącego słońca, jaskółki), chociaż tyle się pozmieniało. wycięli jabłonkę. a w zaduszki światełka zniczy już wcale nie migocą i nie pachną tak jak kiedyś.
za biciem dzwonów, kiedy czytało się w nocy przy otwartym oknie, a zegar odmierzał kwadranse.
za tym, że do szkoły miałam 5 minut. a do "bramy" niewiele więcej.
za odwiedzinami, wpadaniem na kawę.
za powrotami z wakacji.
tęsknię za moją Liryczną Prowincją.
wieczorna 2011-12-06 12:05:59
skomentuj (1)
now
w lipcową niedzielę budzik wyrywa mnie ze snu o 5 rano.
jadę samochodem przez puste i ciche miasto.
jadę do pracy, aby nad wiadrem kawy i klawiaturą dotrzymać dedlajnu.
towarzyszy mi nieodparte poczucie absurdu.
w radiu o tej porze puszczają same polskie piosenki.
śpiewa Maryla:
kiedy patrzę hen za siebie,
w tamte lata co minęły,
kiedy myślę, co przegrałam,
a co diabli wzięli?
co straciłam z własnej woli,
a co przeciw sobie?
co wyliczę, to wyliczę,
ale zawsze wtedy powiem
że najbardziej mi żal
kolorowych jarmarków…
A ja nucę razem z Marylą
małym rzeczom zostajemy
w pamiętaniu wierni
zamiast serca noszę chyba
odpustowy piernik
bo najbardziej mi żal...
wieczorna 2010-07-19 14:39:54
skomentuj (1)
future
w nocnym autobusie przelotowym, w drodze z jednego krańca Polski na drugi, przypadkowy współtowarzysz podróży - dziewięcioletni - pyta mnie znienacka:
- a kim by Pani chciała zostać w przyszłości?
nie mogę przestać o tym myśleć.
wieczorna 2010-06-17 19:05:57
skomentuj (2)
it's official
Zaręczyny odświeżają związek, o tak.
wieczorna 2009-11-01 11:30:46
skomentuj (8)
beztrosko
siedzę na balkonie, wkomponowana w fotel, obok suszy się pranie.
popijam kawę z czerwonego kubka, czytam wczesne opowiadania Pilcha - nieśpiesznie i w niewielkich dawkach (gruby, kremowy papier, piękny krój czcionki).
obserwuję małe zielone gąsienice, wyżerające ażurowe wzorki w liściach mojego bluszczu.
błogo jest.
wieczorna 2009-09-26 14:57:45
skomentuj (3)
...
"...każdego lata nadchodzący kres czuło się we wszystkim - w kłębiastych chmurach, które jak skrzydła aniołów przesuwały się nad zatoką, w ostrym powietrzu końcowych dni sierpnia, w chłodnych podmuchach wiatru, jeszcze nie zimnych, ale już słonych jak zapowiedź sztormu. Czuło się umierające lato..."
P. Huelle, Weiser Dawidek
wieczorna 2009-08-25 09:45:24
skomentuj (1)
summer in the city.
poranne rozespanie, rozbudzanie, nos pod kołdrą.
piętnaście minut na celebrowanie książki i kawy na balkonie.
makijaż, sukienka.
w tramwaju czytanie gazety.
porankowe miasto, lipcowo niezdecydowane.
na rogu staruszek z kwiatami.
pracuję w takim ładnym miejscu.
wielkie biurko przy oknie, za oknem Planty.
to pierwsze w moim życiu takie lato, kiedy zupełnie nie mam wakacji.
wakacji - takiego bezczasu, miesiąca, dwóch, bez planów, wyjazdów, z dnia na dzień.
takiego nagradzającego okresu, na który czeka się cały rok, na który trzeba grzecznie zasłużyć.
tego momentu pod koniec czerwca, kiedy stwierdza się, że nagle wszystko w kalendarzu poodhaczane i można sobie zniknąć. puff.
mam za to biurko i stertę papierzysk, pliki w laptopie i kolorowe segregatory.
w perspektywie mam wolne w sierpniu i egzamin we wrześniu.
w pamięci mam ubiegłoroczny zamęt.
(to było rok temu? a nie wczoraj?)
bilans jest na plus.
wieczorna 2009-07-22 09:51:16
skomentuj (6)
uf
takie małe uf, zaliczony odcinek, fragmencik, etapik.
chwila oddechu, moment zdezorientowania.
jutro znów nerwy, koncentracja, wyścig z czasem.
nieznośność. nerwowość.
***
puchate trzmiele przylatują nam do mieszkania. z zadowolenia buczą basowo i moszczą się stanowczo między różowymi płatkami piwonii w wazonie. wyglądają na bardzo zadomowione, więc nie zwracamy już na nie uwagi.
wieczorna 2009-06-18 15:57:20
skomentuj (1)
***
czerwcowo trzymam się na smyczy.
skupiam się na kolejnych małych krokach.
na pamięć znam aktualną listę priorytetów.
nie wybiegam zbyt daleko w przyszłość.
staram się nie panikować.
mozolnie odhaczam.
marzę o lipcowych słońcach i odwiedzinach.
(na starość planuję spędzać długie godziny na haftowaniu serwetek na werandzie)
wieczorna 2009-06-01 13:24:11
skomentuj (2)
* * *
"... mieszkać w wiecznie zasypanym śniegiem domu, karmić psy i koty, palić w
piecach, oglądać wieczorami filmy na HBO, pić herbatę z sokiem malinowym... "
(J.Pilch)
wieczorna 2009-02-19 15:57:19
skomentuj (5)